Kobiece różności

Wiejskie życie

Z miasta na wieś

Znam wiele osób, które w ostatnich kilku latach wyprowadziło się z miasta na wieś. Jedną z tych osób jest moja siostra. Odkąd pamiętam zawsze marzyła o tym, by porzucić blokowisko i przenieść się w jakieś zaciszne miejsce z dala od miasta.

I się przeniosła.

W bardzo zaciszne miejsce, praktycznie w lesie, z dala od drogi i blisko natury. Kiedy przebrnęła przez budowę domu mogła się zająć tym co najbardziej lubi, czyli swoim ogrodem. Pielęgnuje go i dba o niego, jak mamusia o swoje dziecko. Podziwiam ją za to, bo ja chyba nie dałabym rady. Nie mam takiego zacięcia to pracy w ziemi, jednak też skrycie w duchu, marzę o swoim ogródku. Mój mąż się ze mnie śmieje, że ja bym nawet kaktusa ususzyła, więc co dopiero mowa o warzywniaku, ale myślę, że gdybym miała swój kawałek ziemi, to sadziłabym i siała jak szalona. Póki co mogę tylko powyobrażać sobie, że nie byłabym takim złym ogrodnikiem 😉

Jakby tego było mało, moja dzielna siostra, ma jeszcze swoje zwierzęta. Kury ozdobne z pióropuszami na łebkach, gęś Melę, trzy koty i dwa psy. To całe mini zoo wymaga wiele pracy i pochłania mnóstwo czasu. No, ale jak się kocha, to wszystko sprawia przyjemność.

Nie jest to moja bajka, ale uwielbiam do tej bajki na chwilę wchodzić i robić zdjęcia. Trochę poobrywać świeżych malin, zerwać jabłko prosto z drzewa czy pomidorka koktajlowego. Oczywiście w czasie urodzaju dostaję prezenty prosto z warzywniaka, na przykład pyszne cukinie, które smakują inaczej niż te z marketu, czy ostre papryczki, które naprawdę są very hot 😉

Przeprowadzka na wieś to ucieczka przed miastem, ale tak naprawdę jeśli się w mieście pracuje, jeśli dzieci chodzą do miejskich szkół to i tak przed miastem się nie ucieknie. Codzienne dojazdy są długie i męczące i niestety nie da się ich uniknąć.

Czy zamieniłabym swoje 50 m2 w bloku, na mały domek na wsi z uroczym wiejskim ogródkiem? Kiedy jest ciepło, pięknie i słonecznie to odpowiedź TAK sama się nasuwa, ale kiedy jest późna jesień, czy mroźna zima, to cieszę się, że mieszkam w mieście. Nie martwię się o to czy drogi zasypało, nie muszę odśnieżać podwórka, nie zapadam się w swoich szpilkach w błoto i nie muszę wychodzić do zwierząt, kiedy dopada mnie jesienna grypa.

Wszystko ma swoje plusy i minusy. Czego jest więcej, to musi każdy sam sobie przewartościować. Jedno jest pewne, na wsi nie jest tak różowo, jak to czasem czytamy w książkach, ale nie można zaprzeczyć, jest pięknie jak diabli.

Zobaczcie sami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *