Deserowo

Odrywane bułeczki czyli brioszki

Siostra – kopalnia przepisów

Moja siostra świetnie gotuje. Uwielbiam ją odwiedzać, bo zawsze jest ciepło i miło, a oprócz tego, zawsze można spróbować czegoś pysznego. Dzisiaj zaprosiła nas na obiad, ale zanim zjedliśmy obiadowe pyszności, czekało na nas coś, co pachniało nieziemsko. Odrywane bułeczki, które wyglądają jak rozwinięty kwiat i smakują jak maślany raj. Delikatne, puszyste, rozpływające się w ustach brioszki z konfiturą wiśniową, to coś o czym można pisać poematy.

Jednak nie będę tego robić, tylko podam przepis.

Składniki
  • 1/2 kg mąki tortowej,
  • 50 g świeżych drożdży,
  • 1/2 szklanki ciepłego mleka,
  • 5 łyżek cukru,
  • 3/4 paczki masła,
  • 3 jajka,
  • łyżeczka soli,
  • 1 roztrzepane jajko to posmarowania bułeczek.
Przygotowanie

W mleku rozpuszczamy drożdże, 1 łyżkę cukru i łyżkę mąki. Tak przygotowany zaczyn zostawiamy na ok 10 minut, pod przykryciem, żeby drożdże zaczęły pracować. Do miski z zaczynem przesiewamy mąkę, dodajemy jajka, pozostały cukier i sól. Ciasto wyrabiamy dokładnie. Jeśli macie robota kuchennego z mieszadłem, to może to zrobić za Was i ta opcja jest z pewnością najlepsza. Kiedy ciasto jest już ładnie wyrobione dodajemy miękkie masło i mieszamy, aż zrobi się gładkie i lśniące (robot kuchenny zrobi to w dwie minuty, a rękoma zejdzie nam odrobinę dłużej). Teraz ciasto zostawiamy do wyrośnięcia, pod ściereczką, na około godzinę.

Tortownicę, lub niedużą prostokątną blachę, smarujemy dokładnie masłem. Ciasto dzielimy na dwanaście części. Każdą rozgniatamy i na taki placuszek kładziemy łyżeczkę ulubionej konfitury lub dżemu. Składamy formując bułeczkę i układamy w tortownicy łączeniem do dołu. Można zrobić bułeczki bez nadzienia i też będą pyszne. Zwłaszcza cieplutkie 🙂

Zapełniamy bułeczkami tortownicę i zostawiamy jeszcze na 15-20 minut, aby odrobinę urosły. Potem smarujemy wierzch brioszek roztrzepanym jajkiem i pieczemy w 180 stopniach (bez termoobiegu) 30 – 40 minut.

Najlepsze są podane ciepłe, ale zimne też są przepyszne.

Zjadłam ich dzisiaj parę i uwierzcie uśmiech nie schodzi mi z buzi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *