Gotowanie na szybko,  Pora na kolację,  Pora na obiad

Lasagne czyli moja lazania

Lazania na życzenie

Wczoraj z dwutygodniowego wyjazdu wróciły moje dziewczynki. Na pytanie co mam im ugotować na powrót usłyszałam przez telefon głośne: LAZANIA!

Nie ma problemu, chcą lazanię, będzie lazania.

Pamiętam, że kiedy pierwszy raz robiłam lazanię, w kuchni nie miałam jeszcze mebli. Po poprzednich właścicielach w kuchni został tylko stary piekarnik, zlew, który stał na dwóch taboretach i przynieśliśmy sobie z działki rodziców stoliczek turystyczny, który był przez parę miesięcy moim blatem roboczym. Aż trudno mi teraz uwierzyć, że potrafiłam sobie poradzić w takich warunkach. Może dlatego, że nie było na świecie jeszcze dzieci, więc bezpieczeństwo nie było priorytetem w kuchni, a poza tym moja fantazja i zapał dwudziestoparolatki brał górę nad wszystkim.

Zatem przygotowanie mojej pierwszej lazanii było ogromnym przeżyciem. Przepis wzięłam z opakowania, trochę go zmodyfikowałam i wyszło bardzo smacznie.

Moje koleżanki boją się beszamelu, ale jeśli ktoś z was ma też takie lęki i zaraz Wam wszystko opiszę szczegółowo.

Składniki na dużą lazanię
  • 1 kg mięsa mielonego (może być chudsza z szynki wieprzowej lub trochę tłustsza z łopatki wieprzowej),
  • płaty lasagne (uwielbiam Barilli, ale każde inne też będą ok),
  • 1/2 l mleka,
  • 50 g masła,
  • 2 czubate łyżki mąki pszennej,
  • butla passaty pomidorowej lub cały koncentrat pomidorowy,
  • duża cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • mieszanka ziół włoskich,
  • sól,
  • 400 g sera żółtego (startego)
Przygotowanie

Na dużej patelni szklimy posiekaną w drobną kostkę cebulę, potem dodajemy czosnek i po chwili mięso. Podsmażamy mięso, aż będzie miękkie i wtedy wlewamy passatę. Możemy dodać jeszcze łyżkę koncentratu pomidorowego, sos będzie wtedy bardziej pomidorowy. Doprawiamy solą, ziołami i dusimy całość ok 15 minut, co jakiś czas mieszając.

Kiedy sos mięsny dochodzi do perfekcyjnego stanu, przygotowujemy sos beszamelowy. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i mieszamy trzepaczką. Do tak powstałej zasmażki wlewamy mleko i mieszamy. Sos będzie powoli gęstniał i dlatego musimy co jakiś czas go mieszać, aby nie przywarł do dna. Powinien mieć konsystencję budyniu. Doprawiamy go delikatnie solą do smaku i gotowe.

Płaty lazanii nie potrzebują wcześniejszego namaczania, więc kiedy sosy są już przygotowane bierzemy się za układanie warstw.

Na spód prostokątnego naczynia żaroodpornego kładę cienką warstwę sou mięsnego, dzięki temu lazania będzie bardzo łatwo dawała się wyciągać z naczynia. Następnie warstwa płatów makaronu, potem sos mięsny, sos beszamelowy, ser żółty, znowu płaty i tak dalej powtarzamy te czynności, aż skończą nam się sosy.

U mnie tym razem na wierzchu jest trochę sosu mięsnego, ale lazania wygląda ładniej, kiedy na górze jest tylko beszamel z serem. Nie wyliczyłam  tym razem dobrze proporcji, bo wczoraj przygotowywałam dwie lazanie, jedną dla nas, a drugą dla moich rodziców. Jednak nie ma to całkowicie wpływu na smak.

Lazanię zapiekamy w 200 stopniach, z termoobiegiem, aż wierzch lazanii się zarumieni (30-40 minut).

Wylizane talerze gwarantowane!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *