Kobieta poza kuchnią,  Różności

Nowy kolor włosów czyli kobieta zmienną jest

Kobiety lubią się zmieniać

Kobiety uwielbiają się zmieniać, zwłaszcza kochamy zmieniać  swoje włosy. Dlaczego to robimy?

Ja odpowiem za siebie. Co jakiś czas kusi mnie, by odnaleźć w odbiciu lustra jakąś nową osobę. Przede wszystkim te zmiany przejawiają się u mnie we fryzurze. Już jak skończyłam 17 lat zaczęłam szukać i eksperymentować. Długie włosy, bez większego sentymentu, kazałam ściąć fryzjerowi. Nie była to jakaś przejściowa długość, pojechałam od razu po bandzie i miałam króciutkie włoski. Bardzo lubiłam tą fryzurkę, dopóki fryzjer nie ściął mnie któregoś razu na chłopaka. Autentycznie miałam fryzurę jak chłopczyk. Nie mogłam wtedy farbować włosów, bo chodziłam jeszcze do liceum, a to było niemile widziane, żeby nie powiedzieć zakazane, więc nie mogłam jakoś tej fryzurki ożywić. Parę miesięcy przed maturą znowu trochę zapuściłam włosy, ale tylko po to, by na początku studiów znowu je ściąć. Jednak nie była to już fryzura na chłopaka, ale na nowoczesną dziewczynę. Do tego farba na włosy, taki delikatny blond i wyglądałam super. Potem znowu eksperymenty i fryzura na Sinéad O’Connor. Kiedy trochę odrosły zaczęłam namiętnie farbować włosy. Kolory: czerwony, fioletowy bakłażan, ruda marchewka, kasztan i wiele, wiele innych…

Przed ślubem trochę zapuściłam włosy, bo marzyło mi się upięcie w klasycznego koczka. W pierwszej ciąży znowu krótka fryzura, bo tak mi było najwygodniej. Długo potem nosiłam takie włosy, nie farbowałam ich i jak teraz sobie myślę, a właściwie jak patrzę na zdjęcia, to nie był mój najlepszy okres 🙂

Mając trzydzieści lat poczułam, że muszę coś zmienić. Zaczęłam się zupełnie inaczej ubierać, a przede wszystkim zaczęłam chodzić na wysokim obcasie.  Do tej pory w ogóle tego nie robiłam, wolałam przechodzić po cichutku, żeby nikt mnie za bardzo nie widział. Pamiętam jak kupiłam sobie pierwsze czerwone szpilki i byłam z nich taka dumna. Nie pasowały do mnie, ale ja zaczęłam się dopasowywać do nich. Nowe ubrania, nowa fryzura, inny sposób malowania. Szafa zapełniała się powoli sukienkami i spódniczkami. Kiedyś wygrałam w konkursie zakupy ze stylistką. Nie miała może ona jakiegoś przełomowego znaczenia, ale utwierdziła mnie, że kobiecość jest fajna…

Wracając do zmiany fryzury, to byłam przedwczoraj w drogerii i zatrzymałam się przed półkami z farbami do włosów. Przez rok nie farbowałam włosów, bo chciałam je wzmocnić, ale teraz poczułam to szybsze bicie serca i zaczęłam szukać nowego koloru. Mój wzrok spoczął na odcieniach blond. Wybrałam farbę znanej firmy, kolor bardzo bardzo jasny kryształowy blond. Z tyłu opakowania było pokazane jakie kolory włosów wyjściowych nadają się do farbowania. Mój brąz też tam był i liczyłam na totalny blond.

PRZED

 

PO

 

 

 

Kolor wyszedł jak widać na zdjęciach. Może i jest to blond (?!?), ale z pewnością nie jasny i nie kryształowy. No i jak tu ufać producentom farb do włosów. Uwierzcie farba nie była najtańsza, a właściwie najdroższa w tym dziale z farbami. Wiem, lepiej iść do fryzjera niż eksperymentować samemu. Ale czy zrobię tak następnym razem? Nie wiem, bo ze mnie taka Gosia -Samosia. Po mamusi, która nawet potrafiła sama sobie obcinać włosy i wyglądała zawsze przepięknie (do dzisiaj tak wygląda, choć teraz już obcina ją fryzjer).

Nie żałuję jednak tego czynu, bo osiągnęłam swój cel! Kiedy patrzę w lustro przez moment jestem zdziwiona swoim wyglądem i macham włosami jak jakaś wariatka. Bo przecież oglądanie siebie takiej samej  przez 365 dni w roku może się znudzić. Prawda?

Zatem do zmiany koloru włosów marsz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *